Rozdział 1
Po wyjściu z lotniska złapałam taksówkę. Powiedziałam kierowcy żeby mnie zawiózł do jakiegoś dobrego hotelu, i jak powiedziałam tak zrobił. Po ok. 20 minutach wysiadłam przed wielkim hotelem. Rzuciłam kierowcy jeszcze 20$. Weszłam do hotelu i zakwaterowałam się na czas bliżej nieokreślony, no bo w końcu jeszcze nie wiem ile tu będę. Recepcjonistka dała mi klucz do pokoju 201. Weszłam do windy i nacisnęłam guzik. Chuj wie na jakie piętro. Gdy winda się zatrzymała zaczęłam szukać pokoju z numerem 201. Ja jak to ja szukałam go 30 minut. Po otwarciu wielkich drewnianych drzwi, ujrzałam piękny wystrój pokoju. Beżowe ściany, wielkie łóżko, i co najlepsze pełny barek! Co z tego ze jestem niepełnoletnią dziewczyną? Ja też lubię być zalana w trzy dupy. Za oknem było ciemno, a ja byłam zmęczona podróżą, więc postanowiłam iść spać. Wyciągnęłam czarne, bawełniane spodenki i jakąś bluzkę. Kierunek łazienka. W środku zobaczyłam wielkie pomieszczenie z niebieskimi kafelkami na ścianach. Ohh..,wanna z hydromasażem. Szybko nalałam wody i po chwili delektowałam się gorącą cieczą na moim ciele. Minęło pół godziny i woda zaczęła wystygać. Szybko umyłam włosy i wskoczyłam w pidżamę. Położyłam się na łóżku i już po chwili zasnęłam.
***
Obudziły mnie promienie na mojej twarzy. Stwierdziłam że już nie zasnę więc podeszłam do mojej torby i wygrzebałam czarną bluzkę z the Rolling Stone, czarne szorty i czerwone trampki za kostkę. Zrobiłam lekki makijaż, przebrałam się i wyszłam z pokoju zamykając go. W hotelowej restauracji zjadłam lekkie śniadanie. Zastanawiałam się gdzie pójść, kompletnie nie znam okolicy. Postanowiłam więc poszukać jakiegoś dobrego baru, z dobrym alkoholem. Wyszłam więc z restauracji i bojowym krokiem przemierzałam ulice. Niedługo potem ujrzałam duży napis RAINBOW. Hmm.. Bar? Oczywiście że tak. Weszłam do środka i ujrzałam jakiegoś plastika stojącego za ladą, więc niechętnie podeszłam.
- Co podać?- Zapytała cycata blondyna.
- Jacka Danielsa.-Jednak gdy zobaczyłam że blondi podaje mi szklankę dodałam szybko.- Ale butelkę.- Cycol spojrzał na mnie tymi wymalowanymi paczadłami jakbym przybyła z kosmosu.
-No co?- Nic, nic..- Poszłam z moim trunkiem do najbardziej oddalonego stolika na sali. Rozejrzałam się dookoła, plastiki wszędzie plastiki. No nic , będę musiała to przeżyć. Rozpoczęłam konsumpcję mojego jakże zacnego trunku, gdy przerwały mi śmiechy mężczyzn, którzy siedzieli obok. Rudy Prosty, Czarny Prosty, Czarny Loczkowany, Blond Żyrafowaty, i Blond Bananowaty. O, też piją Jack'a. Poczułam jakże wielką chęć oddania potrzeby fizjoligicznej, więc podążyłam do łazienki. Nic nowego, jak to w barowych kiblach, żule, ćpuny, i obściskujące się pary. Zrobiłam co miałam zrobić, i wróciłam do stolika. Po ok. 40 minutach postanowiłam wracać do hotelu ale poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Okazało się że to mój prześladowca, i jednocześnie były chłopak, Patrick. Zadrżałam ze strachu, a kiedy on to zauważył, uśmiechnął się złośliwie. - Myślałaś że Cię nie znajdę?- Zaśmiał się.- Jesteś moją własnością, więc nie masz prawa uciekać.- Syknęłam z bólu, gdy mocniej ścisnął mój nadgarstek. - Spierdalaj, nie będziesz mi rozkazywał.- Warknęłam, a on na te słowa zaczął mnie bić i kopać na środku baru. Może za dwie minuty później, Partick przestał mnie bić. Podniosłam powieki, i zobaczyłam że Czarny Loczkowany i Blond Bananowaty okładają pięściami Patricka.
Wszystko ładnie i pięknie, tylko szkoda, że tak krótko :( Nie doszukałam się literówek... Z interpunkcją raczej też nie masz problemów. Tylko tam na początku zapomniałaś dodać przecinka, ale to szczegół. :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jak najszybciej pojawi się następny rozdział. Chętnie będę tutaj zaglądała.
Dzięki, właśnie pracuję nad bohaterami i drugim rozdziałem:D
OdpowiedzUsuńŻałuje że tak krótko ale fajnie rozwija się akcja. Kate wydaje mi się bardzo pozytywną postacią. Do akcji wkraczają Gunsi i od razu bójka x'D
OdpowiedzUsuńNie rozumiem, jak facet może uderzyć kobietę?
Pozdrawiam i czekam na nowy rozdział :D